Moja Grenlandia

W 2012r kończyłem dla PGNiG pracę w Kopenhadze, finalizowałem kontakty z GEUS. W 2017r roku rozmawiałem w Polsce o Północy. Rozmawiając wówczas z RN KGHM w czasie postępowania kwalifikacyjnego na Członka Zarządu ds. Aktywów Zagranicznych ludziom pod krawatami oddałem za darmo strategię dla spółki polegającą na zdobyciu Grenlandii.

Zaproponowałem ówczesnemu ministrowi i zgromadzonym na miejscu w Lubinie członkom RN ofensywną politykę związaną z przejęciem koncesji poszukiwawczych na obszarze morskim, jak i lądowym Grenlandii. Najlepiej w formule konsorcjum, gdy dwie duże spółki SP, w ramach swoich kompetencji, dywersyfikując ryzyko, ale i solidarnie dzieląc się zyskiem poszukują i eksploatują grenlandzką ziemię. Chodziło o onshore i offshore mining. Chodziło o złoto, metale ziem rzadkich, ale i ropę naftową oraz gaz ziemny.

To miał być gdański Petrobaltic i właśnie lubiński KGHM.

Zakurzone nagranie z tego postępowania zapewne istnieje; ja mam pliki z przygotowywanej strategii bogate w treść, jak i metadane, ale najważniejsze: Zarząd nie skorzystał z propozycji, pozostawiając mi dziś w udziale głupio-mądre „A nie mówiłem?!”

Gdzie dziś, po dekadzie prac byłby przejęty przez Orlen Petrobaltic? Dziś przechadza się po kątach polskiego rynku; sezon na liderowanie technologiczne i ponadprzeciętne wynagrodzenia sektorowe minął, a przecież ta moja macierzysta firma jeszcze na początku lat 90 ubiegłego wieku była najbardziej rentownym przedsiębiorcą. Jeśli przychód brać w przeliczeniu na pracownika…

Dziś w modzie jest łamanie międzynarodowego prawa, stosowanie prawa lokalnego tak, jak się samemu je rozumie i rżnięcie „obywateli Europy”, w tym moich rodaków zielonym fiskalizmem Unii Europejskiej. Z ETS2 na czele…

W obliczu coraz mniej skrywanej irytacji Polaków dla unijnego dobrodziejstwa, warto zimową porą pochylić się nad na jakościowym wywiadzie, analizie, eseistyce. Bilansie. Choćby takich autorów, jak p. Tomasz Cukiernik*.

Towarzystwo wzajemnej, unijnej demokracji wierzy, że dobrobyt Polaków bierze się z unijnej dotacji, czy lepiej: uzależniania nas od dotacji. Osobiście wierzę, że z pracy, ale przede wszystkim – z jakościowego zarządzania. Także po południku, o horyzoncie Grenlandii.

O dekadę wcześniej, zanim stanie się to modne.

 

Miłosz Adam Kuziemka

*https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5115861/dwadziescia-lat-w-unii-bilans-czlonkostwa